/dress - Gray wolf, bag - Parfois, shoes - Humanic/
No i mamy czerwiec. Nie uwierzycie jak długo czekałam by to napisać! Wszystkie egzaminy już za mną, można powiedzieć że mam wakacje :). Oficjalnie tak, a mniej oficjalnie nadrabiam wszystkie zaległości sprzed kilku miesięcy, pracuję i w gruncie rzeczy wcale nie tak łatwo znaleźć mi czas dla siebie. Udało nam się na szczęście z Klaudią znaleźć chwilę na zdjęcia. Obie nie robiłyśmy tego od kilku miesięcy (!!) i bardzo się cieszyłyśmy, że znów mogłyśmy coś razem popstrykać :).
Ostatni post dodałam ponad miesiąc temu i mogłabym powiedzieć, że trochę odzwyczaiłam się od pisania. Chciałabym opowiedzieć Wam o moich wakacjach, o tym co widziałam, co robiłam, gdzie byłam, ale bez sensu tak pisać jak można pokazać... Dodam niedługo post ze zdjęciami z wakacji, wtedy wszystko zobaczycie :). A póki co przedstawiam Wam zdjęcia, które zrobiłyśmy z Kingą na początku lipca.
Wszystko co dobre kiedyś musi się skończyć. Okres leżenia przed telewizorem cały dzień i wstawania o 12 niestety zakończył się wraz z wyjściem do szkoły 7 stycznia o 7.00 rano. Przez te 17 dni wolnego wbrew pozorom dużo się działo. Nowy rok rozpoczęłam jak już pisałam we wcześniejszym poście w górach, w miejscu które ma dla mnie szczególne znaczenie i z ludźmi którzy są mi bardzo bliscy. Spędziłam tam 4 dni. Na zdjęcia przeznaczyłam osoby post, który będzie można zobaczyć już niedługo.
Sukienka, którą mam na sobie nie jest moja własnością. Pożyczyłam ją od mojej przyjaciółki Agaty bo bardzo spodobał mi się zip z przodu i delikatny, kobiecy krój. Dzięki Agatka :*
Do świąt coraz bliżej. Nie wiem jak u Was, ale u mnie zaczyna się już powoli myślenie o prezentach (które przydałoby się zacząć tworzyć) i snucie planów dotyczących sylwestra. Ostatnio zdałam sobie sprawę, że w zasadzie bardzo lubię ten czas, kiedy święta się jeszcze nie zaczęły ale na krakowskim rynku rozłożył się już świąteczny kiermasz i powstała szopka przy której górale śpiewają kolędy. Całe miasto pięknie mieni się światłem z lampek choinkowych, a na rondach stoją ogromne równie mocno świecące anioły.
/dress- sacond hand, bag - Reserved, shoes - Mexx/
Sukienkę wyszperałam w sh za dosłownie kilka złotych. Dziwię się sobie trochę, bo nie spodziewałam się, że będę chodzić w tak mocnych i intensywnych kolorach. Myślę jednak że nie wyszło to najgorzej :). Połączyłam ją ze złotymi i czarnymi dodatkami. Sukienka jest delikatna, więc dodatki też nie oszałamiające.
/fot. Klaudia Biśta/
W końcu rozpoczął się okres na który każdy uczeń czekał. Wakacyjną aurę psuje troszeczkę deszczowa pogoda, która ma się utrzymywać jeszcze przez najbliższych kilka dni. Ale to nic, żeby wakacje były udane trzeba dobrze się bawić a nie przejmować deszczem. Ja już dzisiaj planuję najbliższe wyjazdy, choć w sumie za wiele na tę chwilę ich nie ma. Może dlatego, że najfajniejsze są zawsze te spontaniczne, bez przygotowań :). Miałam nadzieję, że pojadę w tym roku za granicę, niestety nic z tego. Na szczęście siedzi mi gdzieś tam daleko w głowie plan aby wybrać się w tak zwany eurotrip. Jeszcze nie teraz, ale może za rok, może za dwa. Zobaczymy :)
Słońce, +20 stopni, więc aż głupio by było nie uczcić tak pięknej wiosny kolorową sukienką. Do sukienki z motywem kwiatowym dodałam czarne balerinki i torebkę w tym samym kolorze. Wszystko połączyłam drobnymi, delikatnymi dodatkami, żeby lepiej ukazać lekkość stroju. Postawiłam jedynie na większy zegarek, żeby był tą wyróżniającą się częścią ubioru. Cała stylizacja i miejsce, w którym się znajduję łączy się i tworzy obraz wiosennej lekkości - właśnie tak jak to powinno być w tę pogodę :).