W końcu doczekałam się tego koncertu o którym w ostatnim czasie mówiłam i pisałam. Był świetny! Dokładnie tak go sobie wyobrażałam. Bardzo cieszę się, bo udało nam się dopchać prawie do samej sceny. Wymagało to oczywiście nie małych poświęceń jak np. zrezygnowanie z koncertu Lily Allen, ale czego to się nie robi dla swojego ulubionego zespołu. Oprócz niesamowitego występu Kings of Leon (fragment możecie zobaczyć na moim instagramie do którego link podałam na dole :)) zwiedziłam Warszawę i znowu byłam w Centrum Nauki Kopernik. Tym razem zabrałam cały aparat (nie tak jak ostatnio kiedy zapomniałam karty do aparatu) i zdjęcia możecie zobaczyć niżej.
